Co to ja chciałem? Aha... |
||||
|
2008-01-02 18:05:08 Święta święta i po świętach
Trochę na życzenie NoName(kimkolwiek jesteś ujawnij mi się jakoś) teraz będzie.
Część imprezowa Bo generalnie trochę mi się w głowie rozjaśniło kilka rzeczy. A i święta dobrze przeżyłem, rodzinnie w miarę, odpoczywając bardzo, szalejąc na nartach jeszcze bardziej, no i pijąc, ale to z umiarem ;) No więc zaczęło się od Wigilii (to chyba standardowo na święta, nie? :). Było rodzinnie, prezentownie i miło. W sumie wigilia jak wigilia, ale pierwszy raz w takim gronie i pierwszy raz u siostry i szwagra w domu, który zbudowali niedawno. Następnego dnia wsiedliśmy z rodzicami do auta i pomkneliśmy w stronę Bielsko-Białej. Tam czekała na nas rodzinka. Czekała tak, że nie otworzyli nam drzwi bo myśleli, że jesteśmy kolednikami, a nie spodziewali się, że tak szybko dojedziemy. :) Ale dobrze było ich zobaczyć, w koncu to prawie 4 lata minęły, a wuj i ciocia mieli przeboje ze zdrowiem. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy do późna. Potem jeszcze wpadli znajomi, co mają sklep w domu, w którym rodził się mój dziadek. No i z nimi też sobie pogadaliśmy. Od następnego dnia to w sumie było to samo przez kolejnych 5 dni. Rano narty, wieczorem picie. Zmieniały się tylko miejsca. Najpierw Szczyrk i znów w domu z rodziną. Potem Korbielów i u niejakiej Kwahy z Olą i jeszcze jednym kolegą (dziewczyn też nie widziałem z 5 albo 6 lat nawet...) Tego wieczora to ostro daliśmy po garach i była gruba impreza pomimo że tylko w 4 osoby ;p No i potem znów Korbielów i wypad do Bielska na miasto. No i wypad na Słowację. Nie dość, że mieli tam najlepsze warunki, najlepsze ceny to jeszcze dobry alkohol :D Za 2 hotdogi i 2 złote bażanty w knajpie zapłaciłem 13 PLN, a za 15 nabyłem 0,5 l śliwowicy :P Żyć nie umierać... Ale cuż, trzeba wracać do Szczecina, bo i tutaj szykował się sylweser. Sylwester u Pauli :) W sumie to impreza jak impreza, nie licząc fajerwerków, wybuchów i pobitych szyb. No i przebrań ludzi. Działo się działo. Ale jednak najlepsze było kacowanko rano, ogólny brecht i oglądanie zdjęć z 3 aparatów :D Odsyłam do Nataśki, Paoli i Maxa, którzy napewno będą ukazywać co lepsze:) A wracając jeszcze do tego... NoName może i powinienem, ale z drugiej strony czemu? Tego bloga piszę od początku i nie było tutaj tylko relacji z imprez ale też moje przemyślenia itp. A teraz chyba już jakoś wyrosłem i nie jaram się tak imprezami, żeby siedzieć i pisać o tym cały czas. Natomiast czasami mam chęć posiedzieć i napisać coś filozoficznego, porozmyślać sobie. Część filozoficzna Cieszę się z tego czasu, który spędziłem, w którym mogłem odpocząć i uspokoić trochę swoje myśli. Czas świąt z rodziną i czas sylwestra ze znajomymi. Doszedłem do tego co będę robił dalej ze sobą, doszedłem do tego, że sen może się czasami okazać prawdą, że można mieć swój ideał, który ma wady. Ale zastanawiam się nad pytaniem, które dzisiaj usłyszałem: "czy warto mówić prawdę?". Faktycznie, nie jest łatwo czasami ludziom mówić prawdy i czasami chyba lepiej skłamać niż mówić wszystko wprost. Ale też czy lepiej skłamać czy milczeć i zostawić odpowiedź w domyśle? Nawet na pytanie które nie padło. Czy może powiedzieć słowa prawdy, które mogą zaboleć? I czy da się jakoś zrobić żeby nie brnąć w kłamstwo, które się powiedziało? Najciężej podjąć taką decyzję, przynajmniej mi. Decyzję, która sprawi innej osobie ból. Bo w sumie kim ja jestem, żeby sprawić komuś ból? skomentuj (1) |
księga gości 2008 styczeń 2007 grudzień styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2004 grudzień listopad październik . moje zdjęcia Myszy zdjęcia Mysz Paola Maksiu Nataśka |
|||
|
|
||||